Czy ustalać cele indywidualne za pomocą OKR?

Są dwa nieporozumienia związane z OKRami. Jedno, że jest to bardzo prosta metoda i drugie, że należy stosując ją schodzić do poziomu pracownika. Dopóki nie poczujecie się w temacie naprawdę mocni, nie róbcie tego drugiego.

Ten wpis powinien mieć tytuł „Nie ustalajcie indywidualnych OKR”. W metodzie najważniejsze jest to, co wpływa na pracę organizacji: podejmowanie decyzji o priorytetach, komunikacja i synchronizacja działań różnych zespołów.

Cele indywidualne są dobre. Warto je mieć. Format OKR upraszcza i konkretyzuje rozmowę o nich. Jednak nie wszyscy muszą je mieć w tym formacie, zwłaszcza na początku. Niektórym to będzie nawet przeszkadzało. Dla pracownika, którego głównym zadaniem jest bycie częścią zespołu najważniejszy jest wkład, jaki daje do zespołu. Najwięcej organizacja skorzysta, gdy poczuje on, że cele zespołu są jego celami.

Nie twierdzę, że OKRy stosowane do celów indywidualnych nie mogą zadziałać. Pracowałem z ludźmi posługując się tym formatem. Jednak to od nich zależało, na ile i jak udało się go zastosować. Równocześnie właśnie na poziomie indywidualnym mieliśmy na początku największą wpadkę. Przy pierwszej próbie zaczęliśmy z szefem pewnego działu od ustalenia – w formacie OKR – co jego zespół powinien osiągnąć. Potem ów szef zachował te cele dla siebie… i próbował je egzekwować w pracy ze swoimi ludźmi. To dość podstawowy błąd – cały zespół powinien współtworzyć i znać swoje cele.

Dlaczego temat się w ogóle pojawia? Bo jako złudnie prosty sposób zapisu celów OKRy kuszą do stosowania indywidualnego. Gdy próbujemy je wykorzystywać, okazuje się, że tak banalne nie są. Wprowadzającym metodę w organizacji konsekwentnie odradzam ruszanie tego tematu w pierwszej fazie.

Jak wobec tego tworzyć własne cele, jak planować swój rozwój?
Co jeśli OKRy mi odpowiadają?
Jest na to kilka odpowiedzi:

1. Nie przywiązuj się do jakiejkolwiek metody. Na początku poczytaj trochę na temat i dowiedz się z czego praca z celami się składa, co warto robić, co nie działa.

2. Zacznij stawiać sobie cele. Skup się na krótkim terminie i regularnie (ale nie ciągle – najwyżej raz na tydzień) sprawdzaj co działa. Kartka z 2-3 celami w widocznym miejscu może dać więcej niż jakakolwiek metoda.

3. Poszukaj własnej drogi. Do różnych ludzi pasują różne podejścia. Jeśli ktoś lubi mieć życie „w Excelu” niech je tam wrzuca. Dla innych może to być ograniczająca pułapka. Wiesz w jakiej jesteś grupie?

Opisując OKRy posługuję się przykładem startu w maratonie, ale rzadko robimy rzeczy, w których tak czytelnie można wybrać i określić kroki. Kroki – to też jest pułapka, po którą bardzo często chętnie „sięgamy” (KRy powinny opisywać efekt a nie kroki…)

Używając metod wpadamy w pułapki typu SMART. Jeśli uznamy, że nasze cele powinny być realistyczne, przestajemy marzyć. Dla niektórych marzenia są najlepszą z rzeczy, jakie prowadzą do zmiany.

Zwykle przeceniamy to, co jesteśmy w stanie osiągnąć w tydzień, nie doceniamy tego, co może zdarzyć się w rok. Dlatego dla mnie istotne są dwie rzeczy: drogowskaz – on mówi co jest najważniejsze oraz małe kroki – wszystko to co powinienem robić każdego dnia, co może zbliżyć mnie do celu. Codzienna lista najważniejszych rzeczy do zrobienia i rzeczy, których nie powinno się robić (takich jak siedzenie w skrzynce pocztowej).

Wybór i dyscyplina są w pracy nad sobą ważniejsze niż format.


Dziękuję za lekturę. OKR-ami zajmuję się od ponad 4 lat.
Jeśli potrzebujesz wsparcia we wdrożeniu skontaktuj się ze mną.

Zapraszam też na warsztaty otwarte.